4 przykłady prostych nawyków z życia codziennego

Pokonywanie rzeczy niemożliwych zaczyna się od jednego małego kroku. Dotyczy to również wyrabiania właściwych nawyków, które przy odrobinie pracy i determinacji mogą stać się Twoją super mocą. Dziś opowiem Ci jak wyglądały moje pierwsze kroki wędrówki, która nadal trwa. Zaczynamy.

Przykłady z życia codziennego

W ostatnim wpisie omówiliśmy pokrótce zasadę działania pętli nawyku oraz wprowadziliśmy do naszego słownika pojęcie „rejestru nawyków”. Dzisiejszy wpis jest jego uzupełnieniem – chciałbym przedstawić Ci 4 przykłady bardzo prostych nawyków, których pojawienie się skutecznie zmotywowało mnie do podejmowania trudniejszych wyzwań. Mam nadzieję, że ta lista zainspiruje Cię do poszukiwania własnych nawyków – nawet z pozoru błahe sprawy mogą stanowić dla nas inspirację w życiu codziennym. Gotowy? Oto moja lista:

1. Zmywanie naczyń zaraz po zjedzeniu posiłku

Ten prosty nawyk zaoszczędził mi i mojej żonie już wiele czasu. Dlaczego? Kiedyś mieliśmy taki paskudny zwyczaj, że po każdym posiłku odstawialiśmy naczynia do zlewu i czekaliśmy aż same cudownie się zmyją. Tłumaczyliśmy to sobie, że dopiero co wróciliśmy z pracy, jesteśmy zmęczeni, naczynia nigdzie nie uciekną. Tymczasem sterta w zlewie rosła, brutalnie przypominając o swoim istnieniu podczas każdej wizyty w kuchni. Sytuacja ta często utrzymywała się do weekendu, kiedy to jedno z nas już nie mogło znieść tego widoku i brało się z zmywanie. Problem polegał na tym, że takie podejście było bardzo nieefektywne. Uporanie się z nim kosztowało sporo czasu i wysiłku – ciężko było co chwilę nie myśleć o tym, ile jeszcze zostało, a tamto z kolei trzeba mocno doszorować itd.
Rozwiązanie tego problemu okazało się prostsze niż mogłoby to się wydawać – wystarczy regularnie po każdym posiłku zmyć po sobie 🙂 Proste, prawda? A jakie praktyczne i oszczędzające czas – zmycie dwóch talerzy, sztućców czy kubka zajmuje krótką chwilę, a w ogólnym rozrachunku oszczędza olbrzymie ilości czasu. Odkąd zaczęliśmy wprowadzać ten nawyk w naszym domu, sytuacja z „soboty przy zlewie” już się nie powtórzyła, a czas, który poprzednio na nią był rezerwowany możemy wykorzystać o wiele bardziej pożytecznie.

2. Regularne zdrowe odżywianie

Z tym miałem kiedyś olbrzymi problem. Ilość dni w miesiącu, w których zjadłem śniadanie przed wyjściem do biura mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Pominąwszy śniadanie, w porze lunchu często uzupełniałem potrzebne kalorie niezbyt zdrowym jedzeniem – królował kebab, panierowany kurczak w tortilli z dużą ilością tłustych sosów. Czasem, gdy rano wstałem wystarczająco wcześnie by zdążyć przygotować sobie obiad do pracy, wymienione wcześniej przysmaki zamieniałem na razowy makaron z sosem i serem mozzarella. Główny problem leżał jednak w tym, że posiłki były spożywane o bardzo nieregularnych porach, i mimo świadomości, że to nie tak powinno być, ciężko było się przestawić.
Wyrobienie sobie nawyku zdrowszego i bardziej regularnego odżywiania odbywało się stopniowo – najpierw zapanowałem nad najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia: śniadaniem. Codziennie rano zjadam miskę owsianki na mleku z wkrojonym bananem i doprawioną szczyptą cynamonu. Pożywne, smaczne i dobrze działające na jelita. Kiedy już „przyzwyczaiłem” się do jedzenia codziennie śniadania, uzupełnienie pozostałych pór dnia nie stanowiło większego problemu. Do swojej codziennej diety przy tej okazji wprowadziłem ryby, warzywa i owoce. Odkąd stało się to nawykiem, nie mam wrażenia, że muszę angażować w to więcej czasu czy uwagi. Nagroda jest jednak bezdyskusyjna – czuję, że mam znacznie więcej energii w ciągu dnia!

3. Regularne czytanie książek

Z czytaniem książek nie mam od dłuższego czasu problemu, jest to w dużym stopniu wpisane mocno w wykonywany przeze mnie zawód programisty – aby nie obudzić się kiedyś z ręką w nocniku, trzeba ciągle się kształcić. Czytanie książek połączone z praktykowaniem zdobytej świeżo wiedzy jest jednym ze sposobów rozwijania umiejętności, nie tylko programistycznych. To co wymagało ode mnie wyrobienie sobie pewnego nawyku, to poprawienie regularności czytania. Wcześniej bywało tak, że np. przez 3 miesiące nie zaglądałem do żadnej książki, po to by później nadrabiać kilka pozycji naraz.
Jak sobie z tym poradziłem? Sporo zawdzięczam goodreads.com – serwisowi, który wykorzystując niektóre elementy Gamification, skutecznie motywuje do czytania i śledzenia naszych postępów. Dzięki elementom społecznościowym możemy śledzić co czytają w danej chwili nasi znajomi, lub co chcieliby przeczytać. Fajnym pomysłem jest również całoroczny Reading Challenge – ustawiasz ile książek zamierzasz w ciągu roku przeczytać i goodreads informuje Ciebie na bieżąco czy idziesz zgodnie z założonym planem. Mała rzecz, a cieszy.

Jeśli masz problem z zabraniem się do regularnego czytania książek, spróbuj zastosować poniższe wskazówki:
– zarejestruj się w serwisie goodreads.com lub podobnym,
– ustal sobie challenge na 12 książek w ciągu roku – to tylko jedna książka w miesiącu, dasz radę!
– zacznij od gatunku, który Ciebie najbardziej interesuje,
– weź książkę do rąk (prawdziwą, papierową, nie żaden czytnik e-booków :-)) i zacznij czytać!

4. Regularne uprawianie sportu

Tutaj jest jeszcze trochę za wcześnie, abym mógł z całą pewnością stwierdzić, że nawyk jest wyrobiony, ale już teraz podzielę się z Tobą pewnym wyzwaniem, jakie wyznaczyłem sobie na wrzesień. Od początku tego miesiąca pracuję z domu, co jest dla mnie sytuacją bardzo komfortową. Niesie to jednak ze sobą pewne potencjalne problemy – kiedy pracowałem w biurze, miałem zapewniony 40-minutowy spacer, od poniedziałku do piątku. Uświadamiając sobie, że praca zdalna pozbawi mnie tego przywileju, musiałem w to miejsce wstawić zastępczą aktywność fizyczną. Pomyślałem zatem, że fajnie byłoby przy tej okazji wrócić do regularnego biegania, którym w połowie 2012 roku udało mi się „zarazić” na krótki moment. Jakie są tego efekty? Od początku tego miesiąca każdego dnia (poza weekendami, które przeznaczam na regenerację) wychodzę pobiegać w ciągu dnia lub wieczorem. Bez forsowania tempa, bez stawiania sobie nierealnych celów, koncentrując się tylko na tym, aby robić to regularnie, aż wejdzie w nawyk. Swoją kondycję fizyczną w szkolnej skali oceniłbym na tróję, a zawdzięczam to siedzącemu trybowi pracy i lenistwu w zakresie wysiłku fizycznego. Jest jednak serce i motywacja do tego, by to zmienić 🙂

To tylko kilka przykładów. Jest jeszcze kilka rzeczy, o których warto byłoby wspomnieć, jednak te zostawię już na oddzielne wpisy.

Podsumowanie

Wyrabianie dobrych nawyków jest trudne, zaś zmiana tych złych jest jeszcze trudniejsza. Nie jest jednak niemożliwa. Kluczem do odniesienia sukcesu jest ciągłe powtarzanie, raz za razem, aż zaczniemy daną czynność wykonywać na tzw. autopilocie. Pamiętajmy również o jednej prostej zależności – im więcej dobrych nawyków posiadasz, tym łatwiej przychodzi Ci tworzenie nowych.

A jakie są Twoje dobre nawyki? W jaki sposób udało Ci się je nabyć? Chętnie usłyszymy Twoją historię 🙂

  • Nawyki są bardzo pomocne jeśli chcemy iść do przodu. Ja mam m.in. nawyk regularnego biegania. Na początku nie było to łatwe ale jak udało mi się go wdrożyć to wyrabianie nowych nawykow szło już dużo szybciej i łatwiej 🙂