Samodyscyplina jest złem

Mam nadzieję, że tytuł dzisiejszego wpisu lekko Cię zaintrygował. Mnie kilka dni temu zaintrygowała pewna myśl przesłana za pośrednictwem Twittera, której pełną treść publikuję w dalszej części tego wpisu. Myśl, która nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Zapraszam do dalszej lektury, ciekaw jestem również Twojej opinii.

Czy samodyscyplina jest zła?

Zapytam przewrotnie – czy zatem brak samodyscypliny jest czymś dobrym? Odpowiedź na to pytanie z pewnością nie jest jednoznaczna i wielu z nas odpowiedziałoby: „to zależy”. I zapewne mieliby rację. W moim przekonaniu na sformułowanie takiego stwierdzenia wpływ miało zbyt duże skoncentrowanie się na negatywnym znaczeniu słowa „dyscyplina” – jako coś narzuconego przez innych wbrew naszym wewnętrznym przekonaniom, coś czemu musimy bezwzględnie się podporządkować. Opór w takiej sytuacji jest czymś naturalnym, trudno się z tym nie zgodzić.

O samodyscyplinie wolę myśleć jako o czymś, co pomaga w świadomym kształtowaniu własnego charakteru. Biorąc pełną odpowiedzialność za własny los decydujemy, że nie będziemy szukać żadnych wymówek, narzekać, krytykować czy też obwiniać innych za nieprzyjemne rzeczy, które w życiu nam się przytrafiają. Z pełną premedytacją staramy się eliminować źródło negatywnych emocji, koncentrując uwagę wyłącznie na osiąganiu konkretnych wyznaczonych celów. W tym co robimy dostrzegamy tzw. „big picture” oraz wiemy jaki jest następny najmniejszy krok, który ma nas do niego przybliżyć. Samodyscyplina wyznacza kierunek, ale również granice, których przekraczanie powoduje, że tracimy poczucie kontroli – to dlatego czujemy się źle, gdy „wypadamy z toru”. Uświadamiamy sobie wówczas, że faktycznie lepiej czuliśmy się, gdy realizowaliśmy wcześniej ustalony plan, bardzo często wbrew temu co proste, przyjemne i doraźne. Samodyscyplina wymaga rygoru, ale również regularności, cierpliwości i wiary, że to ma sens. Że czas, który poświęcam na realizację własnych marzeń nie jest czasem straconym. On i tak minie, pozostaje tylko pytanie – jak go wykorzystam.

Podsumowanie

Czy wszyscy potrzebujemy samodyscypliny? Nie. Dla niektórych z nas jest ona czymś zupełnie naturalnym. Pozostali muszą sobie odpowiedzieć na pytanie – czy pomoże mi osiągnąć szczęście? Jeśli do spełnienia marzeń potrzebna będzie ciężka praca, warto zawczasu poważnie zastanowić się nad wyrobieniem w sobie nawyku samodyscypliny. Ja cały czas nad tym pracuję, z różnymi efektami. Nie zawsze udaje mi się osiągnąć cel, który sobie założę. Ale nie poddaję się i staram się zawsze wyciągnąć wnioski i przekuć je na cenne doświadczenie. Nie ważne, ile razy w życiu się przewrócisz. Liczy się to, ile razy się podniesiesz i zrobisz kolejny krok.

A co Ty o tym sądzisz? Czym dla Ciebie jest samodyscyplina? Jak sobie radzisz w momentach, gdy ewidentnie jej brakuje? Zapraszam do ciekawej dyskusji.

Photo credits (CC BY-NC-SA 2.0): LINK

  • Kamil Szczur

    Cóż, wpis w najlepszym momencie, tuż przed nowym rokiem. Jak ktoś wypadł z toru, to teraz ma najlepszy moment żeby z nowymi postanowieniami wszedł w nowy tor, może symbolika nowego roku pozwoli dłużej się w tym torze samodyscypliny utrzymać 😉

    • Na pewno początek roku stanowi pretekst do wielu przemyśleń i postanowień; trzymam kciuki za wszystkich, którzy z jakimś postawieniem(-ami) weszli w nowy rok. A jak to wygląda u Ciebie? Jakieś specjalne postanowienie? 🙂